Czyli moje pierwsze próby frywolitkowe. Na początku marca zaczęłam uczęszczać na kurs prowadzony przez Panią Marię Nagórską. Szkolenie to trwało kilka dni, podczas których zostałam całkowicie i nieodwracalnie zarażona nowym hobby. Ledwo znajduję czas na dokończenie serwety hardangerowej (bo obiecałam sobie na Wielkanoc) i samplerka (bo to wspólna zabawa, więc wypadałoby...). Na kursie panowała wspaniała atmosfera, po trzecim spotkaniu zachwycałyśmy się nie tylko robótkowymi, ale i kulinarnymi cudami przygotowywanymi przez kolejne panie:)
Łańcuszków i kwiatków robionych jako pierwsze próby może nie będę pokazywać, ale już w domu, na spokojnie, udało mi się wydziergać coś takiego: (wzory serduszka i zakładki pochodzą ze strony kura domowa)

Zakładka to zmodyfikowany wzór bransoletki:


Nie obyło się też bez zakupów:)



