Udało mi się ukończyć bałwanki przed oficjalną wiosną:)
Na początek ostatni ukończony:

Jak widać, jest to bałwanek-przypominacz (ostatni dzwonek, żeby wynieść choinkę do piwnicy, wiosna tuż-tuż:)))
Tutaj jeszcze wszystkie na wspólnej płaszczyźnie życiowej:

... by po dwóch godzinach wycinania stanąć wreszcie na własnych nogach:

Każdego podkleiłam z tyłu cienkim filcem i muszę przyznać, że jeszcze żaden mój haft nie wyglądał tak dobrze po lewej stronie:))

Ogólne wrażenia? Pierwsza moja praca haftowana na plastiku - nie było źle, ale z ewentualną następną trochę się wstrzymam:) Bałwanki przeleżały chyba prawie (ponad?!) dwa lata, licząc od pierwszego krzyżyka, i gdyby nie pomysł Ani na wspólne robótkowanie Świątecznego SAL'a, to mogłyby tak jeszcze leżeć do teraz. Nie zmieściłam się w terminie, ale UKOŃCZYŁAM je wreszcie i z tego jestem najbardziej zadowolona:)))
Co do samego haftu: wydaje mi się niezbyt trafne, aby w projekcie przeznaczonym na kanwę plastikową, występowały półkrzyżyki i krzyżyki 3/4. Ja sobie jakoś poradziłam, ale raczej metodą radosnej twórczości, a nie przebijania się w połowie kratki plastikowej. Mam również zastrzeżenia co do jakości nici. Był to zestaw firmy Orchidea i na opakowaniu było napisane, że dołączone są oryginalne nici DMC. Niestety mechaciły się, a kilka nawet przerwało mi się w trakcie pracy - może to kwestia długiego przechowywania haftu, albo może miałam pecha co do tego egzemplarza akurat. Nie wiem, mam nadzieję jednak, że była to sytuacja jednostkowa, bo kilka zestawów Orchidei czeka u mnie na swoją kolej.
Same bałwanki mają po ok. 11 cm wysokości każdy.
Ufoka ogłaszam oficjalnie za skończonego:)) I do tego musicie wiedzieć, że poszłam za ciosem - tego samego dnia ukończyłam COŚ jeszcze, wprawdzie nie z etykietką "ufok", ale pracę już lekko przykurzoną. I to znacznie bardziej wiosenną:))
W następnym poście zatem powitam już wiosnę na 100%!!!









