Strony
poniedziałek, 31 maja 2010
sobota, 29 maja 2010
Zaległości: druty
Po zimowym niechcieju robótkowym ogarnął mnie dla odmiany niechciej blogowy. Powiedziałabym nawet, że blogowstręt. Im dłuższa była przerwa, tym ciężej było mi zacząć znowu coś pisać... ale jestem i obiecuję znaczną poprawę!
Za to na polu robótkowym zaczęło się istne szaleństwo:)) Pokazywanie zaległości zaczynam od kwestii drutowych.
Czapka, rozpoczęta post temu, wygląda w całości tak:

Czyli prosto ze ściągaczem, poszło ok. pół motka włóczki Katia Azteca.
Kolejne dwa motki utworzyły cieniowany szalik.
Tu w trakcie dziergania:

Wzór jest darmowy i dostępny tu: My so called scarf.
Wyszła mięciutka, taka "mięsista" dzianina, bardzo grzejąca:))

Azteca jest "dość" gruba, więc i praca szła błyskawicznie. Włóczka zawiera 50% wełny, jednak nie gryzie:)
A tak wyglądają zwinięte w rulon dwa metry ciepła (zdążyłam ponosić przed wiosną!)

A tak "na płasko":

UWAGA!
Następny wpis będzie już zawierał 100% haftu:)
Etykiety:
czapka,
druty,
koniec,
my so called scarf,
szalik
sobota, 13 marca 2010
Nowości i wielki powrót
Na początku uprzejmie informuję o stanie gęsi: zabrałam się do realizacji mojego pomysłu, lecz napotkałam pewne trudności techniczne... tak więc stan końcowy jako obrazek nie jest wykluczony...
Drutów nie używałam chyba ponad rok, a kolekcja włóczek grzecznie zimowała w komodzie, gdy napotkałam na fajny (a przede wszystkim prosty) schemat szalika. Szaliki to jest coś, co mi najlepiej wychodzi. Szalik - niezła sprawa, szalik z czapką to niezły komplet. Zaczęłam od czapki, a co zostanie, pójdzie na szalik:

Włóczka to piękna, cieniowana Katia Azteca i za pomocą tego koloru wyganiam zimę z otoczenia!

Zdjęcie to było robione we wrześniu (tyle czasu sobie zimowała ta Katia:) ), stąd też takie piękne słońce.
A teraz nowości - zakupowe:) Dzięki uprzejmości znajomej z pasmanterii:) udało mi się zakupić wspaniałą książkę:

Autorka sama farbuje nici do haftu i dzieli się wieloma wskazówkami na temat haftowania.
Tak, to jest haft:)


A to nie jest haft, to jakieś cudo!

Haft przestrzenny:


Haft cieniowany:


I ciekawostka: owijanie nici na pomocniczej... szpilce! Koniecznie do wypróbowania:

Pokazałam tylko niewielki fragment z ponad 120 stron. Opisane są różne rodzaje haftu: blackwork, casalguidi, crazy patchwork:), złotymi nićmi, jakobiński, wstążeczkowy i oczywiście hardanger. Do każdego rodzaju podany jest schemat albo i dwa:)
Książka jest pięknie wydana i cieszę się, że ją mam jako uzupełnienie kolekcji:)
Do tego w "moim" Empiku chyba nie wytrzymali dopytywań o gazetki robótkowe i zaczęli je sprowadzać:)) Udało mi się tam już kupić dwa numery: Cross Stitchera i TWOCS'a:))
Dziękuję również za wyróżnienie przyznane mi przez Myślodlewnię - przekazuję je dalej w świat wszystkim robótkowiczkom!
Marta rozdaje!
tutaj: http://pracemarty.blogspot.com/2010/03/powitalne-rozdawnictwo.html
a można zdobyć takie cuda:

piątek, 5 marca 2010
niedziela, 28 lutego 2010
Sampler kuchenny - początek
Powiem Wam jedno: nie jest dobrze. Ogarnął mnie bowiem niechciej-gigant. Zdarza się, że robię po kilka krzyżyków wieczorem. Częściej jednak spoglądam w stronę robótek z niechęcią. Gęsi leżą gotowe od dwóch tygodni i czekają na wypranie i zszycie. Niech czekają.
Postępy w samplerze kuchennym pokazuję tylko dlatego, że grzechem byłoby nie wykorzystać tych kilku chwil słońca do zrobienia zdjęć. No i dlatego, że na wspólnym poganiają:))

Jedno jest pewne: takie niechciejstwo jest niewątpliwym dowodem na zbliżające się przesilenie.
WIOSNO PRZYBYWAJ!
niedziela, 7 lutego 2010
Dzikich gęsi ciąg dalszy. I inne.
Gęsi miały być gotowe (czyli wyhaftowane, wyprane i zastosowane) do weekendu. Tego. Termin przesuwam na tydzień kolejny, na razie mam tyle:

Nie zostało dużo do zrobienia: narożniki i ramka dookoła.
Teraz trochę matematyki: należy wziąć średnią z kolorów z postu poprzedniego i tego, doliczyć poprawkę na pochmurną pogodę i dodać sporo wyobraźni. Wynikiem będą właściwe kolory. W rzeczywistości odcienie naprawdę do siebie pasują. I błyszczą:)))
Otrzymałam wyróżnienia od KasiS z Krainy Kasi. Dziękuję pięknie! A przekazuję je dalej w świat wszystkim robótkowiczkom, nie potrafię już wybrać tylko kilku blogów:)
Kolejna rzecz jaką prezentuję, ma za zadanie zmotywowanie mnie samej do jej rozpoczęcia. Łączy ona dwa punkty z mojej listy postanowień noworocznych: "coś samplerowatego" i "coś kuchennego". Proszę Państwa, oto sampler kuchenny:

Zestaw ten leżakuje w mojej szufladzie niezbyt długo, zaledwie od czerwca ubiegłego roku. Zażyczyłam go sobie na urodziny i oto jest już rozpakowany!! Szybsza od błyskawicy jestem, nie ma co...
Tym wzorem rozpoczynam drugą turę na blogu Wspólne haftowanie. Ostatnio trochę tam ciszej, ale mam nadzieję, że to stan przejściowy, zimowy:)
Etykiety:
gęsi,
Laura J. Perin,
needlepoint,
Wild Geese,
zakupy
niedziela, 31 stycznia 2010
Needlepoint po raz pierwszy
Wreszcie zabrałam się za needlepointa! Wzór oraz materiały miałam przygotowane od dawna, konkretnie od KWIETNIA ubiegłego roku! Ten projekt zdecydowanie za długo czekał w kolejce:))
Na pierwszy hafcik wybrałam wzór Laury Perin:

A to materiały:

Materiał: etamine w kolorze ecru
Nici:
DMC Pearl "5" w kolorach: 407 (brudny róż), 918 (ceglasty/ciemnoczerwony), 841 (jasny brąz), 839 (ciemnobrązowy), ECRU - jako tło.
Na zdjęciu z materiałami jest też perłówka metalizowana-złota. Miały być nią wyszyte te linie faliste. Wyszyłam nimi kawałek, po czym sprułam. Nie pasowało zupełnie... Perłówkę zastąpiłam muliną DMC Rayon Floss 30738. Haftowałam poczwórną nicią, żeby wyrównać grubość do perłówki:) Na zdjęciu z postępem pracy jest już Rayon.
Wzór: darmowy od Laury Perin, Wild Geese
Jak widać kolory wybrałam zupełnie inne niż pierwowzór (a właściwie dwa, bo dostępne są dwie wersje kolorystyczne).
Hafcik ten ma już zaplanowane zastosowanie:) Na razie nie napiszę jakie, bo jak nie wyjdzie, to powiem, że miał być obrazkiem od samego początku:D
Dotychczasowe wnioski: technika haftu świetna dla osób ze szmerglem na punkcie symetrii i dokładnych wyliczeń "co do nitki". Czyli coś w sam raz dla mnie:)) To na pewno nie moja ostatnia praca w tej technice!
Na pierwszy hafcik wybrałam wzór Laury Perin:

A to materiały:

Materiał: etamine w kolorze ecru
Nici:
DMC Pearl "5" w kolorach: 407 (brudny róż), 918 (ceglasty/ciemnoczerwony), 841 (jasny brąz), 839 (ciemnobrązowy), ECRU - jako tło.
Na zdjęciu z materiałami jest też perłówka metalizowana-złota. Miały być nią wyszyte te linie faliste. Wyszyłam nimi kawałek, po czym sprułam. Nie pasowało zupełnie... Perłówkę zastąpiłam muliną DMC Rayon Floss 30738. Haftowałam poczwórną nicią, żeby wyrównać grubość do perłówki:) Na zdjęciu z postępem pracy jest już Rayon.
Wzór: darmowy od Laury Perin, Wild Geese
Jak widać kolory wybrałam zupełnie inne niż pierwowzór (a właściwie dwa, bo dostępne są dwie wersje kolorystyczne).
Hafcik ten ma już zaplanowane zastosowanie:) Na razie nie napiszę jakie, bo jak nie wyjdzie, to powiem, że miał być obrazkiem od samego początku:D
Dotychczasowe wnioski: technika haftu świetna dla osób ze szmerglem na punkcie symetrii i dokładnych wyliczeń "co do nitki". Czyli coś w sam raz dla mnie:)) To na pewno nie moja ostatnia praca w tej technice!
wtorek, 26 stycznia 2010
Hardanger sampler 07 - ostatnie ściegi
Specjalnie nie piszę "KONIEC", bo praca będzie ukończona, jak będzie ładnie uprana, uprasowana i oprawiona, a na to się na razie nie zanosi. W stanie niezbyt świeżym, ale jednak: prezentuję właśnie ukończony sampler hardangerowy:

A tu ściegi-ażurki jakie dodałam na końcu:
szarotki (te wiatraczki w środku kwiatów)

oraz coś o nazwie "mały kwiatek" (wycinanki w środkowym rzędzie):

Aby wykonać te ściegi korzystałam z instrukcji przy wzorze oraz z bloga Krzysi, gdzie jest wszystko bardzo przystępnie wyjaśnione - dziękuję Krzysiu!
Ładniejsze zdjęcia będą po oprawie, na razie podaję garść informacji na temat tej pracy:
- wzór: Rico Designs
- materiał: biały evenweave
- nici: DMC Pearl o grubościach "5" i "8" w kolorze szaroniebieskim (932)
- wymiary: 21cm x 32cm
Tak naprawdę śpieszyło mi się do ukończenia tej pracy (oraz do pokazania w takim stanie), bo w kolejce czekał już następny sampler:)) O nim niedługo, ponieważ jeszcze mam w planach zaprezentowanie małego przerywnika, i to wreszcie z needlepointa:))
piątek, 15 stycznia 2010
Z sieci wzięte
Czyli odpowiedzi na Wasze pytania z komentarzy:)) Czyli jakie to porady wyczytałam przed przystąpieniem do wyszywania HAED'a. Dużo tego nie ma, ale napiszę co wiem, może komuś się przyda.
Ale najpierw: dzięki dziewczyny za wsparcie!! I mam nadzieję, że w chwilach mojego zwątpienia i zniechęcenia tym kolosem poczęstujecie mnie kopem w ... tzn. zasugerujecie mi dalszą pracę:D.
Aeljot, Yenulka: ja Was bardzo zachęcam do rozpoczęcia i kontynuacji tych wielkoformatowców, co tak sama będę...:)))
Po drugie: moje jakże bogate doświadczenie w dziedzinie wyszywania HAED'ów wynika z aż jednej prawie ukończonej strony wzoru. Stron jest ponad 40. Tak więc bardzo możliwe, że za kilka kartek będę stosowała inne metody wyszywania...
Już lecą porady.
1. Wyszywanie na krośnie - zalecane; już prawie byłam zdecydowana na zakup krosna, ale najpierw chciałam spróbować pracy na tamborku. I nie żałuję jak na razie. Wyszywam na moim największym tamborku, o średnicy 29 cm.
2. Jak najdrobniejszy materiał. Tu się zgadzam, im mniejsze będą krzyżyki, tym "gładszy" będzie cały obrazek. We wzorze zalecane było płótno 25 ct, ja mam nieco drobniejsze; obrazek po moich wyliczeniach będzie miał o 2-3 cm mniej na każdym wymiarze. U mnie wychodzi 100 krzyżyków na 10 cm.
3. Półkrzyżyki - polecone przez panią z pasmanterii, która sama dużo wyszywa i wystawia swoje prace w sklepie. I nie uwierzyłam, dopóki sama z bliska nie sprawdziłam. Wygląda to świetnie, a dwa razy mniej roboty:))) W schemacie zresztą pozostawiają do wyboru, ja wypróbowałam najpierw krzyżykami, później półkrzyżykiem. Haftuje podwójną nitką.
4. Bogatym źródłem wiedzy jest blog Basi. Niestety autorka się nie odzywa od dłuższego czasu, ale warto tam zajrzeć z kilku powodów. Świetnie opisane materiały do haftu, a Basia sama wyszywa dużo HAED'ów i to kilka na raz!!! U niej również znajdziecie linki do forów i grup wsparcia HAED:) Jeszcze tam nie zaglądałam...
5. Ważna kwestia: parkowanie nici. Słyszałam o tym wcześniej, ale nie zdecydowałam się jeszcze na to. Wyszywam po prostu biorąc się po kolei za każdą "plamę" koloru. Jak na razie się sprawdza, traktuję też każdą stronę wzoru jak oddzielny haft, zakańczając kolory przy każdej stronie (na razie pierwszej;))
Natomiast parkowanie polega na wyszywaniu w obrębie kwadratu 10x10 i przenoszeniu nici w dół. Wygląda to tak: http://fuzzyboo03.livejournal.com/28072.html
Troszkę się przestraszyłam tych wiszących nitek, na razie radzę sobie po staremu:)
6. Kratkowanie tkaniny. Jak widać na zdjęciu (w poprzednim poście) pozostałam przy fastrygowaniu co 10 nitek za pomocą nici dodatkowej. Planowałam znakować pisakami zmywalnymi. Kupiłam Bic Colour (czyli zmywalne pisaki dla dzieci), przetestowałam na brzegu materiału. Część kolorów zeszła od razu, część trzeba było potraktować mydłem i długo szorować. Ale zeszło. Dalej przetestowałam na kawałku białej muliny. I tu niespodzianka, pozostały ślady. Być może by zeszło podczas długotrwałego moczenia. Ale zrezygnowałam widząc oczyma wyobraźni, jak na gotowym obrazie, po latach:D haftowania wychodzą spod spodu kolorowe kratki. A mam bogatą wyobraźnię! Kiedyś wypróbuję, na pewno, ale na jakimś mniejszym i mniej pracochłonnym obrazku. Na razie pozostaję przy fastrygowaniu.
7. Zmniejszanie ilości kolorów: przeczytane kiedyś, gdzieś na forum. Podobno mając doświadczenie w haftowaniu można ograniczyć ilość odcieni. Nie skorzystałam z tego. Nawet jeśli pojedynczych kolorów nie widać od razu, tylko przy bliższym spojrzeniu, ja i tak mam satysfakcję wiedząc, ile precyzyjnej pracy włożyłam w ten haft. Wniosek: trzymam się wzoru! Poza tym to będzie niezła wprawa przed następnym wybranym przeze mnie obrazem - ten drugi wymarzony HAED ma mieć 90 kolorów...
To chyba na tyle, jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę:)
sobota, 9 stycznia 2010
Plany, plany... czyli HAED Ice Wind
Nowy Rok, nowe plany. I to dość ambitne:) Dobre pół roku temu moim marzeniem stało się wyhaftowanie dwóch obrazów z serii HAED. Na pierwszy raz wybrałam jeden z nich. Trochę czasu trwało zbieranie materiałów, czytałam też porady o haftowaniu takich olbrzymów. Liczyłam też po cichu, że mi przejdzie ochota... Ale w końcu stało się:) Tuż przed końcem roku rozpoczęłam pracę nad tym cudeńkiem:

(zdjęcie pobrane ze strony http://www.heavenandearthdesigns.com)
Nazywa się Ice Wind, liczy sobie 350 na 511 krzyżyków(!!!), a jej wyhaftowanie zajmie mi pewnie co najmniej rok.
Materiał jaki zakupiłam, ma 100 krzyżyków na 10 cm i na początku wydawało mi się dziwne dłubać takie maleństwa.

W pudełku jest 49 z 50 kolorów. Ostatni kolor wyliczony we wzorze to nić Kreinika:

Ślicznie błyszczy i ma udawać śnieg na górskich szczytach:)) W mojej pasmanterii był tylko zamiennik DMC, na szczęście udało mi się zamówić oryginalną nić w sklepie needleart.
Za pomoc w wyborze nici bardzo dziękuję autorce bloga http://sztukaoswojona.blox.pl/html :))
No i wreszcie, pokazuję moje postępy:

co stanowi mniej więcej tyle z całego obrazu: (patrzymy na ten mały żółty prostokąt w lewym górnym rogu)

Na razie jadę siłą rozpędu, zajmuję się tylko i wyłącznie tą pracą i bardzo, bardzo mi się podoba:)))
Pierwszy raz też haftuję półkrzyżykiem i wychodzi bardzo fajnie (ale przyznaję, że ciężko było mi się do tego przekonać).
Moje kolejne plany na ten rok przypominają przedślubną wyliczankę ("coś nowego, coś pożyczonego, coś niebieskiego..."):
- coś hardangerowego
- coś samplerowatego
- coś kuchennego
- coś frywolitkowego
- coś drutowego
oraz:
- zrobić porządki na blogu (bardzo możliwe)
- dokończyć chociaż część ufosów (UFO - unfinished object) z lat ubiegłych (być może)
- zacząć tego drugiego, wymarzonego HAEDa (być może również, lecz nieco mniej prawdopodobne)
- zrobić coś z zestawów, jakie mam (konieczne, szuflada z zestawami ledwo się domyka)
Do tego pewnie nie oprę się jakiemuś dodatkowemu SAlowi.
Czyż początki roku nie są wspaniałe?:) Tyle planów, tyle możliwości:D
Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa pod ukończonymi orchidejkami:)) Z takimi komentarzami wszystko jest możliwe - nawet hafty HAED, mam nadzieję:)))
czwartek, 31 grudnia 2009
Trzy orchidee - KONIEC
Koniec roku tuż tuż:) to i wypadałoby pokazać jakąś ukończoną pracę:)) Wreszcie mi się udało z orchideą! A nie pokazywałam postępów przy jej wyszywaniu chyba od lipca...
Dwa kwiatuchy:

Wszystkie trzy:

Koniec:

Jak widać, zrezygnowałam z napisów w górnej części, oraz ze złotego emblematu. Nawet go zaczęłam wyszywać, ale zupełnie nie pasował... Z innych modyfikacji wzoru: sama gałązka i trawka miały być haftowane jedną nicią, ale wybrałam jednak podwójną. Cała reszta jest haftowana trzema nitkami muliny.


A tak się prezentuje na mojej ścianie! Tak tak, udało mi się już oprawić i powiesić:)) No jak na mnie to ekspres:D

DO SIEGO ROKU!
sobota, 19 grudnia 2009
Frywolitka renulkowa - KONIEC
Udało mi się ukończyć frywolitkę robioną wspólnie o tu, u Renulka. Serwetka czekała cały tydzień na możliwość zrobienia zdjęć. No i się doczekała:)

Średnica serwetki: 32 cm
Nici: DMC Cebelia 20, kolor 842, zużyłam prawie cały motek 25g.
Wzór: renulkowy
A ponieważ jestem na kolejnej fali dokańczania, wrzucam jeszcze dwie fotki "z bliska" i uciekam dokończyć kolejną pracę:))


Dzięki serdeczne za miłe słowa o choineczce:) Stoi sobie już na komodzie i wypatruje świąt:)
Etykiety:
frywolitka,
frywolitka renulkowa,
koniec,
serwetka
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Choinkowy SAL - KONIEC
Sobota powitała mnie pochmurnym niebem, więc z niepokojem otwierałam oko w niedzielę, w końcu to miała być ostatnia chwila na zrobienie zdjęć! Na szczęście w południe wyjrzało zza chmur słoneczko. Chwyciłam aparat, choinkę, podstawkę, chwilę jeszcze spędziłam ubierając się w czapkę, polar i szalik (zero stopni to jednak zero stopni, pomimo słońca:) ) i wyskoczyłam na balkon:) A tam...

Prezentuję tu dwie choinki: jedną tegoroczną (z gatunku koralikus rayonus) a drugą dzielną bohaterkę, co to przycupnęła sobie na moim balkonie od zeszłej zimy, i o dziwo, przeżyła:)))
Tu choineczka pokazuje się z profilu:

A tu już zbliżenia. (tu widać koraliki!! wreszcie:)) )
boczek:

oraz samo serce choinki:

Kilka minut (i kilkanaście zdjęć) później zaczął sypać śnieg... Trafiłam chyba na jakieś okienko pogodowe:)
O moich przygodach z wyszywaniem pisałam już wcześniej, więc teraz tylko same pozytywne rzeczy:)
PODSUMOWANIE:
materiał: Aida 14 w kolorze ciemnoczerwonym (tu musicie uwierzyć mi na słowo, na zdjęciach nie do końca wyszedł ten kolor, o jaki mi chodziło)
nici: DMC Satin S5200 (biała), DMC Rayon Floss 30738 (złotawa)
koraliki: malutkie, złote, na pudełku niestety nie ma firmy. Nawlekałam je (z trudem) na igłę 26.
Jako usztywnienie w środku zrobiłam stożek z czerwonego kartonu (wmówiłam sobie, że biały będzie prześwitywał, ha ha. Na szczęście dostałam to, co chciałam, w pierwszym lepszym papierniczym:)) )
Rozmiar samego haftu to 38 cm wysokości, a uszyta choinka ma 44 cm wysokości. Może więc służyć jako czapeczka świąteczna dla wyrośniętego krasnoludka:)
Kilka ostatnich dni to prawdziwy wysyp cudownych prac:) Tak patrzę z niedowierzaniem na Wasze choinki... Każda inna! Każda piękna! Bardzo, ale to bardzo cieszę się, że mogłam razem z Wami wyszywać choineczkę:)) Gwiazdka jakby bliżej, tuż tuż:))
Dzięki również za wsparcie i zachętę do wyszywania!
I wreszcie... nie byłoby tej zabawy i prześlicznego wzorku bez Aploch:)) Dzięki! I czekam na następny SAL, oczywiście:))
sobota, 12 grudnia 2009
Choinkowy SAL 03
Czyli - koniec haftu:)) A wygląda moja choineczka tak:

Zdjęcie robione przy lampie, wieczorkiem, także pomińmy milczeniem kolory. Gotowy "wyrób" czeka na porządne obfotografowanie. Co to jest - na razie nie powiem:)
Sama choinka ma 38 cm wysokości, haftowałam na aidzie 14.
Do tej robótki zużyłam dwa motki muliny (półtora białej i pół złotej) oraz uwaga, uwaga 209 koralików!! Gdzie to się mieści:))
Wspominałam już co mi się przytrafia przy tej pracy, prawda? (dwukrotne kupowanie materiału oraz przebity na wylot kciuk). I tym razem nie obyło się bez przygód - zgadnijcie, co pierwsze pęknie przy przeciąganiu końcówki nitki pod spodem: nić, materiał czy może igła? Igła nie, prawda? Nie może! A jednak! Ułamałam igłę w taki sposób, że większość została w palcach, a samo uszko zostało "zarobione" pod ściegiem. Pierwsze doświadczenie tego typu w mojej karierze hafciarskiej. Jak się okazało kilka centymetrów niżej - nie ostatnie. Powtórka z rozrywki (identyczne ułamanie!) nastąpiła przy ostatnich już krzyżykach nóżki choinki. Jakie jest prawdopodobieństwo czegoś takiego?:))) Igły pochodziły z dwóch różnych źródeł (jedna z zestawu, druga z paczki igieł DMC), wykluczam więc wadliwą partię. Za winną uznałam mulinę rayon, która mechaci się niemożliwie i najwidoczniej w trakcie zyskuje wytrzymałość większą od stali:))
Oświadczam uroczyście, że nigdy więcej rayona!! Aż do następnej robótki!
Muszę też przyznać, że dla mnie ten haft nie należał do najłatwiejszych. Oczywiście kilkukrotne prucie było nieuniknione;), ale też te wszystkie zawijaski ciężko było mi śledzić - pomimo kolorowania schematu. Tak więc cieszę się, że ukończyłam ten haft, udało mi się też coś już z niego wykonać:) Mam wrażenie, że gdyby nie bliski termin i wspólne wyszywanie, choinka byłaby skończona dopiero na święta. Przyszłoroczne.
A teraz trzymam kciuki o ładny, zdjęciowy dzień:)
czwartek, 3 grudnia 2009
Choinkowy SAL 02
Połowa, licząc od góry:), czyli skończona pierwsza strona. Koralików już prawie nie widać, ale tam są, zapewniam:))

Naprawdę podziwiam Was, że tak szybko haftujecie choineczki, ja uznam za swój sukces, kiedy uda mi się skończyć ją na czas!
A teraz uwaga, będzie krwawo...
Możecie mi pogratulować zdolności, bo nie wiem jak, ale jakoś udało mi się przeszyć sobie kciuk na wylot. Tępą igłą do haftu... I w ten sposób wieczór przeznaczony na haftowanie miałam z głowy, bo nie chciałam aby reszta choinki (białej choinki!) zamieniła się w choinkę cieniowaną na różowo:)))
Koniec tematu krwistego, teraz będzie nastrojowo:
Ja już wpadam powoli w świąteczny nastrój, dowodem niech będzie ta piosenka z dzieciństwa (pamiętacie?), która od kilku dni chodzi mi po głowie:
Stała pod śniegiem panna zielona
Nikt prócz zająca nie kochał jej
Nadeszły święta i przyszła do nas
Pachnący gościu,prosimy wejdź!
Choinko piękna jak las,
Choinko zostań wśród nas!
Jak długo zechcesz, z nami pozostań,
niech pachnie tobą domowy kąt.
Wieszając jabłka na twych gałązkach
życzymy wszystkim Wesołych Świąt.
Nie tylko z wystawami świątecznymi muszą się święta kojarzyć, prawda?
sobota, 28 listopada 2009
Choinkowy SAL 01
Za wiele tego nie jest:) Nici Rayon wymagają duuużo cierpliwości, ale za to odpłacają się pięknym, błyszczącym wyglądem:))

Jak widać zdecydowałam się na białą Satin DMC, Rayon koloru, hmmm, chyba blond?:)) Taki bardzo jasny beżowy, albo złotawy. Oraz koraliki, którymi zastępuję niektóre krzyżyki. Decyzję, którą gałąź jakim kolorem, albo koralikiem wyszyć, podejmuję na bieżąco podczas wyszywania i może dlatego to tak długo trwa... Jak na razie efekt mi się bardzo podoba, ale żeby skończyć na czas to muszę się mocno postarać!
piątek, 27 listopada 2009
czwartek, 26 listopada 2009
Choinkowy SAL 00
Wreszcie mogę pokazać materiał i nici, jakich będę używała przy projekcie Choinkowy SAL 2009. Piszę "wreszcie" bo jednak kupienie materiału nie jest takie proste, jak by się wydawało... Wymarzyłam sobie białą choinkę na bordowym tle, w celu zrealizowania marzenia popędziłam do pasmanterii. Tam dorwałam piękny kawałek Aidy 14 w cudnym kolorze. Zachwycona tym kolorem byłam tak bardzo, że dopiero w domu zobaczyłam, a raczej wyliczyłam... brakujące dwa centymetry. Dwa! Przez chwilę (ale naprawdę krótką) rozważałam obcięcie choince nóżki:D Wtedy choineczka by się zmieściła, ale nie uszyłabym już z tego materiału tej tajemniczej rzeczy, jaką chcę z niej uszyć... Tym razem już na spokojnie (i z duuużym marginesem) zakupiłam Aidę z metra, w kolorze niestety nieco odbiegającym od moich marzeń:

Trochę jaśniejsza ta kanwa, ale biała mulina (tak tak, znowu błyszczący Rayon:) ) pasuje bardzo dobrze. Dodałam również jasnobeżowy kolor na elementy, oraz być może złotą nić lub złote koraliki, jeszcze nie wiem, co wybiorę. Pasuje do siebie wszystko:)))
Acha, szykuje się spora choina, bo Aida to 14;)
Jak jeszcze ktoś nie dołączył do zabawy - zapraszam serdecznie!
niedziela, 22 listopada 2009
UWAGA! Choinkowy SAL 2009
Właśnie ruszyła nowa zabawa u Aploch - wspólne wyszywanie choinki! Wszelkie informacje u organizatorki:)
Założony został też specjalny blog na tę okazję: http://choinkowysal2009.blogspot.com/. Aby uzyskać do niego dostęp, należy również zgłosić się do Aploch.
Jest wystarczająco dużo czasu (do 15 grudnia) aby mieć na święta wyszytą śliczną choineczkę! Zatem igły w dłoń i do wyszywania przystąp:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

