poniedziałek, 5 lipca 2010

Na co te gęsi czekały...?


... na sznurek czekały!

Photobucket

U mnie jest tak, że skończyć haft jest (w miarę) łatwo. Ale już go wykończyć - uuu, to inna sprawa. Kilka miesięcy to norma przy zanoszeniu do oprawy, zszywaniu czy innym wykończeniu. Pomysł na te gęsi miałam od początku właśnie taki: wieczko na drewniane pudełko. Schody natomiast pojawiły się przy kwestii wykończenia brzegu. Tyle kombinowałam, że się zniechęciłam, a gęsi odfrunęły do szuflady. Niedawno zobaczyłam na jakimś blogu takie właśnie wykończenie obrazka. Jak wiadomo, najprostsze pomysły są najlepsze:)

Photobucket

Haft "oprawiłam" na kawałku gąbki podklejonej kartonikiem. Chciałam, żeby powstała poduszeczka, by można było w nią ewentualnie wbić jakąś szpilę:) Taką paczkę przykleiłam (za pomocą kleju do tkanin) do pudełka, nasmarowałam dookoła warstwą kleju i obwiązałam dwiema warstwami ozdobnego sznurka.

Tu dzikie gęsi w całej okazałości:

Photobucket

materiał: etamine w kolorze ecru

wzór: darmowy, Laura Perin Wild Geese

nici: DMC Pearl "5" w kolorach:
407 (brudny róż),
918 (ceglasty/ciemnoczerwony),
841 (jasny brąz),
839 (ciemnobrązowy),
ECRU - jako tło

oraz mulina DMC Rayon Floss 3073 (poczwórna nitka) - złote zygzaki oraz środki narożników.

Zdjęcie pierwsze najlepiej oddaje kolory rzeczywiste.

Oczywiście już kombinuje jaki tu haft znaleźć do środka pudełka:))


środa, 30 czerwca 2010

Ogródek, czyli haft płaski



Photobucket

... a jednak nikt nie zgadł:) Założyłam, że robię jeden sampler kuchenny na raz, jeden haed, jednego słonia, no a z haftu płaskiego to nic do tej pory nie miałam zaczęte! Więc już mam. Jest to DMC "Small Garden" - ogródek. W zestawie była bardzo gęsta tkanina bawełniana (coś jak obrus), natomiast z mulin oprócz zwykłych były również cieniowane (variations) oraz te błyszczące (satin).

Photobucket

Wyszywa się fantastycznie:) Wzór jest naszkicowany na tkaninie, poszczególne elementy wypełnia się różnymi ściegami. I tak mam już za sobą:
  • ponad setkę węzełków - french knots (m.in. niezapominajki),
  • łańcuszek (łodyżki malw),
  • lazy daisy stitch (blado-różowe stokrotki i liście malw),
  • leaf stitch (szaro-zielone liście cieniowane, od których zaczęłam i natychmiast się zakochałam:)) ),
  • ścieg obdziergiwany (malwy cieniowane),
  • spine stitch (ciemnozielone gałązki)


Przede mną jeszcze kilka ściegów do nauki.

Całość nie jest zbyt duża, gotowy obrazek ma mieć 12,5 na 9,5 cm.

Photobucket

Jedna uwaga: zawartość zestawu znacznie się różni od zdjęcia na opakowaniu. Inny jest materiał (na opakowaniu znacznie rzadszy), także kolory i grubość mulin się różnią - te w zestawie mają bardziej intensywne kolory. Na szczęście haft wychodzi o wiele ładniejszy niż na okładce zestawu:) A przez te cieniowane nici, do końca nie wiadomo jaki będzie efekt.

Tak szybko mi się wyszywa ten ogródek, że jak najszybciej muszę dokupić kolejne z tej kolekcji:)))



Słoń bardzo dziękuje za miłe powitanie:) niestety musiał ustąpić miejsca robótce priorytetowej:D


wtorek, 22 czerwca 2010

Retorsowy słoń

Jakiś czas temu zaczęłam wyszywać słonia. Założenie było takie, że słoń będzie służył za poduszkę i uznałam to za dobrą okazję do wypróbowania czegoś innego niż zwykła mulina DMC. Do wyboru miałam wełnę do wyszywania i bawełnę retors.

Po lewej stronie mulina DMC Special, po prawej Coton Retors Mat DMC:

Photobucket

Jak widać, retors jest nieco grubszy niż sześcionitkowa mulina, do tego jest nierozdzielny - haftuje się całą nicią. Długość motków retorsa to 10 metrów. W dotyku jest miękki i gładki, niestety szybko się mechaci i trzeba haftować krótkimi kawałkami (30-40 cm).

Kolory do słonia wybierałam sama (opierałam się na oryginale), dopasowując je w mojej wszystkomającej pasmanterii:)

Photobucket

Jak kogoś zdziwi taki dobór kolorów, to wyjaśniam od razu miejsce pochodzenia słonia: otóż będzie to słoń indyjski, bogato zdobiony i bardzo kolorowy:)

Proszę Państwa - oto słoń! A raczej słoniowe ucho i zarys czółka:))

Photobucket

Wyszywam półkrzyżykiem na kanwie gobelinowej (40 oczek na 10 cm). Igła też słoniowa - nr 24. Całość ma mieć ok. 40 cm x 30 cm.


Niestety (albo i stety) jak to zwykle bywa, choć walczyłam dzielnie, to nie oparłam się moim ostatnim zakupom. Jedna z nowości pokazywanych w poprzednim poście już wskoczyła na tamborek i cała reszta rozpoczętych prac musi teraz poczekać. Trafiło mnie nieźle, czekam w ciągu dnia niecierpliwie na wieczór, kiedy to wyciągam hafcik:)) Postępy pokażę, jak tylko przybędzie coś więcej, bo na razie to bawię się z każdym elementem, żeby było perfekcyjnie (czytaj: potrafię spruć i wyszyć jeszcze raz, co u mnie nie zdarza się często).

Zagadka: co rozpoczęłam?:D


Dziękuję ślicznie za wszystkie Wasze słowa pod poprzednim wpisem! Szczególnie za uświadomienie botaniczne: niniejszym haft z firmy Orchidea przybiera kryptonim "Fuksje"! Naprawdę wspaniale się czuję wiedząc, że ktoś czyta te moje posty i do tego na nie odpowiada:)

czwartek, 10 czerwca 2010

Zaległości: krzyżyki i zakupy

Byłam przekonana, że zrobiłam zdjęcie z postępami haedowymi, a jednak nie:) Teraz jest zbyt ciemno na jakąś porządną fotkę, więc uwierzcie na słowo, że jestem przy trzeciej kartce. Z czego wynika, że opóźnienie według planu mojego optymistycznego mam spore...

Ruszył się sampler kuchenny, jak widać przybyły dwa naczynia: kubek i dzbanuszek.

Photobucket

Podczas tej długiej przerwy blogowej nie próżnowałam również jeśli chodzi o zakupy:) Od razu mówię, że nie wszystko było nabywane naraz:))

Na przykład te dwa zestawy do haftu płaskiego przyuważyłam przy okazji wystawy DMC:

Photobucket

jak również i te piękne kwiaty z firmy Orchidea. Jest to zestaw z podmalowanym tłem, na opakowaniu nie wygląda tak super, jak gotowy haft, który widziałam na wystawie. Muszę jakoś odszukać nazwę tych kwiatów (ktoś wie?:) ) bo inaczej nazwę je "orchidee"!

Photobucket

Natomiast ten tu poniżej (całkiem przypadkowo) trafił w moje ręce przy okazji odbierania haftu z oprawy. Niestety jest taka oprawialnia w pobliżu z pokusami w postaci zestawów Permina (ja upolowałam tę serwetkę kwadratową):

Photobucket

No i wreszcie nie zażyczyć sobie czegoś z okazji Dnia Dziecka:D - to byłby błąd! Na ten sampler chorowałam już od poprzedniego katalogu DMC, serwetki i fartuszek w tym zestawie haftowane są osobno na aidzie i później przyszywane do lnu - tła. Nie mogę się doczekać rozpoczęcia, no ale może jeden sampler kuchenny na raz:)

Photobucket

Do tego trafiłam na wydanie specjalne Sabriny o hardangerze, powinno być jeszcze dostępne w kioskach, jeżeli ktoś zbiera:) Parę fajnych projektów się tam znajdzie:)

UWAGA!
W następnej notatce możliwe spotkanie ze słoniem:))

poniedziałek, 31 maja 2010

Konik:)


Zdążyłam się jeszcze załapać na candy u Jolinki. A do wygrania...



Piękny, prawda?:)

sobota, 29 maja 2010

Zaległości: druty


Po zimowym niechcieju robótkowym ogarnął mnie dla odmiany niechciej blogowy. Powiedziałabym nawet, że blogowstręt. Im dłuższa była przerwa, tym ciężej było mi zacząć znowu coś pisać... ale jestem i obiecuję znaczną poprawę!

Za to na polu robótkowym zaczęło się istne szaleństwo:)) Pokazywanie zaległości zaczynam od kwestii drutowych.

Czapka, rozpoczęta post temu, wygląda w całości tak:

Photobucket

Czyli prosto ze ściągaczem, poszło ok. pół motka włóczki Katia Azteca.

Kolejne dwa motki utworzyły cieniowany szalik.

Tu w trakcie dziergania:

Photobucket

Wzór jest darmowy i dostępny tu: My so called scarf.

Wyszła mięciutka, taka "mięsista" dzianina, bardzo grzejąca:))

Photobucket

Azteca jest "dość" gruba, więc i praca szła błyskawicznie. Włóczka zawiera 50% wełny, jednak nie gryzie:)

A tak wyglądają zwinięte w rulon dwa metry ciepła (zdążyłam ponosić przed wiosną!)

Photobucket

A tak "na płasko":

Photobucket


UWAGA!
Następny wpis będzie już zawierał 100% haftu:)

sobota, 13 marca 2010

Nowości i wielki powrót


Na początku uprzejmie informuję o stanie gęsi: zabrałam się do realizacji mojego pomysłu, lecz napotkałam pewne trudności techniczne... tak więc stan końcowy jako obrazek nie jest wykluczony...

Drutów nie używałam chyba ponad rok, a kolekcja włóczek grzecznie zimowała w komodzie, gdy napotkałam na fajny (a przede wszystkim prosty) schemat szalika. Szaliki to jest coś, co mi najlepiej wychodzi. Szalik - niezła sprawa, szalik z czapką to niezły komplet. Zaczęłam od czapki, a co zostanie, pójdzie na szalik:

Photobucket

Włóczka to piękna, cieniowana Katia Azteca i za pomocą tego koloru wyganiam zimę z otoczenia!

Photobucket

Zdjęcie to było robione we wrześniu (tyle czasu sobie zimowała ta Katia:) ), stąd też takie piękne słońce.

A teraz nowości - zakupowe:) Dzięki uprzejmości znajomej z pasmanterii:) udało mi się zakupić wspaniałą książkę:

Photobucket

Autorka sama farbuje nici do haftu i dzieli się wieloma wskazówkami na temat haftowania.

Tak, to jest haft:)
Photobucket

Photobucket

A to nie jest haft, to jakieś cudo!
Photobucket

Haft przestrzenny:
Photobucket

Photobucket

Haft cieniowany:
Photobucket

Photobucket

I ciekawostka: owijanie nici na pomocniczej... szpilce! Koniecznie do wypróbowania:
Photobucket

Pokazałam tylko niewielki fragment z ponad 120 stron. Opisane są różne rodzaje haftu: blackwork, casalguidi, crazy patchwork:), złotymi nićmi, jakobiński, wstążeczkowy i oczywiście hardanger. Do każdego rodzaju podany jest schemat albo i dwa:)
Książka jest pięknie wydana i cieszę się, że ją mam jako uzupełnienie kolekcji:)

Do tego w "moim" Empiku chyba nie wytrzymali dopytywań o gazetki robótkowe i zaczęli je sprowadzać:)) Udało mi się tam już kupić dwa numery: Cross Stitchera i TWOCS'a:))

Dziękuję również za wyróżnienie przyznane mi przez Myślodlewnię - przekazuję je dalej w świat wszystkim robótkowiczkom!

Marta rozdaje!

piątek, 5 marca 2010

niedziela, 28 lutego 2010

Sampler kuchenny - początek


Powiem Wam jedno: nie jest dobrze. Ogarnął mnie bowiem niechciej-gigant. Zdarza się, że robię po kilka krzyżyków wieczorem. Częściej jednak spoglądam w stronę robótek z niechęcią. Gęsi leżą gotowe od dwóch tygodni i czekają na wypranie i zszycie. Niech czekają.

Postępy w samplerze kuchennym pokazuję tylko dlatego, że grzechem byłoby nie wykorzystać tych kilku chwil słońca do zrobienia zdjęć. No i dlatego, że na wspólnym poganiają:))

Photobucket

Jedno jest pewne: takie niechciejstwo jest niewątpliwym dowodem na zbliżające się przesilenie.

WIOSNO PRZYBYWAJ!

niedziela, 7 lutego 2010

Dzikich gęsi ciąg dalszy. I inne.


Gęsi miały być gotowe (czyli wyhaftowane, wyprane i zastosowane) do weekendu. Tego. Termin przesuwam na tydzień kolejny, na razie mam tyle:

Photobucket

Nie zostało dużo do zrobienia: narożniki i ramka dookoła.

Teraz trochę matematyki: należy wziąć średnią z kolorów z postu poprzedniego i tego, doliczyć poprawkę na pochmurną pogodę i dodać sporo wyobraźni. Wynikiem będą właściwe kolory. W rzeczywistości odcienie naprawdę do siebie pasują. I błyszczą:)))

Otrzymałam wyróżnienia od KasiS z Krainy Kasi. Dziękuję pięknie! A przekazuję je dalej w świat wszystkim robótkowiczkom, nie potrafię już wybrać tylko kilku blogów:)

Kolejna rzecz jaką prezentuję, ma za zadanie zmotywowanie mnie samej do jej rozpoczęcia. Łączy ona dwa punkty z mojej listy postanowień noworocznych: "coś samplerowatego" i "coś kuchennego". Proszę Państwa, oto sampler kuchenny:

Photobucket

Zestaw ten leżakuje w mojej szufladzie niezbyt długo, zaledwie od czerwca ubiegłego roku. Zażyczyłam go sobie na urodziny i oto jest już rozpakowany!! Szybsza od błyskawicy jestem, nie ma co...

Tym wzorem rozpoczynam drugą turę na blogu Wspólne haftowanie. Ostatnio trochę tam ciszej, ale mam nadzieję, że to stan przejściowy, zimowy:)


niedziela, 31 stycznia 2010

Needlepoint po raz pierwszy

Wreszcie zabrałam się za needlepointa! Wzór oraz materiały miałam przygotowane od dawna, konkretnie od KWIETNIA ubiegłego roku! Ten projekt zdecydowanie za długo czekał w kolejce:))

Na pierwszy hafcik wybrałam wzór Laury Perin:
Photobucket

A to materiały:
Photobucket

Materiał: etamine w kolorze ecru

Nici:
DMC Pearl "5" w kolorach: 407 (brudny róż), 918 (ceglasty/ciemnoczerwony), 841 (jasny brąz), 839 (ciemnobrązowy), ECRU - jako tło.
Na zdjęciu z materiałami jest też perłówka metalizowana-złota. Miały być nią wyszyte te linie faliste. Wyszyłam nimi kawałek, po czym sprułam. Nie pasowało zupełnie... Perłówkę zastąpiłam muliną DMC Rayon Floss 30738. Haftowałam poczwórną nicią, żeby wyrównać grubość do perłówki:) Na zdjęciu z postępem pracy jest już Rayon.

Wzór: darmowy od Laury Perin, Wild Geese
Jak widać kolory wybrałam zupełnie inne niż pierwowzór (a właściwie dwa, bo dostępne są dwie wersje kolorystyczne).

Hafcik ten ma już zaplanowane zastosowanie:) Na razie nie napiszę jakie, bo jak nie wyjdzie, to powiem, że miał być obrazkiem od samego początku:D

Dotychczasowe wnioski: technika haftu świetna dla osób ze szmerglem na punkcie symetrii i dokładnych wyliczeń "co do nitki". Czyli coś w sam raz dla mnie:)) To na pewno nie moja ostatnia praca w tej technice!

wtorek, 26 stycznia 2010

Hardanger sampler 07 - ostatnie ściegi


Specjalnie nie piszę "KONIEC", bo praca będzie ukończona, jak będzie ładnie uprana, uprasowana i oprawiona, a na to się na razie nie zanosi. W stanie niezbyt świeżym, ale jednak: prezentuję właśnie ukończony sampler hardangerowy:

Photobucket

A tu ściegi-ażurki jakie dodałam na końcu:

szarotki (te wiatraczki w środku kwiatów)
Photobucket

oraz coś o nazwie "mały kwiatek" (wycinanki w środkowym rzędzie):
Photobucket

Aby wykonać te ściegi korzystałam z instrukcji przy wzorze oraz z bloga Krzysi, gdzie jest wszystko bardzo przystępnie wyjaśnione - dziękuję Krzysiu!

Ładniejsze zdjęcia będą po oprawie, na razie podaję garść informacji na temat tej pracy:
- wzór: Rico Designs
- materiał: biały evenweave
- nici: DMC Pearl o grubościach "5" i "8" w kolorze szaroniebieskim (932)
- wymiary: 21cm x 32cm

Tak naprawdę śpieszyło mi się do ukończenia tej pracy (oraz do pokazania w takim stanie), bo w kolejce czekał już następny sampler:)) O nim niedługo, ponieważ jeszcze mam w planach zaprezentowanie małego przerywnika, i to wreszcie z needlepointa:))

piątek, 15 stycznia 2010

Z sieci wzięte


Czyli odpowiedzi na Wasze pytania z komentarzy:)) Czyli jakie to porady wyczytałam przed przystąpieniem do wyszywania HAED'a. Dużo tego nie ma, ale napiszę co wiem, może komuś się przyda.

Ale najpierw: dzięki dziewczyny za wsparcie!! I mam nadzieję, że w chwilach mojego zwątpienia i zniechęcenia tym kolosem poczęstujecie mnie kopem w ... tzn. zasugerujecie mi dalszą pracę:D.
Aeljot, Yenulka: ja Was bardzo zachęcam do rozpoczęcia i kontynuacji tych wielkoformatowców, co tak sama będę...:)))

Po drugie: moje jakże bogate doświadczenie w dziedzinie wyszywania HAED'ów wynika z aż jednej prawie ukończonej strony wzoru. Stron jest ponad 40. Tak więc bardzo możliwe, że za kilka kartek będę stosowała inne metody wyszywania...


Już lecą porady.

1. Wyszywanie na krośnie - zalecane; już prawie byłam zdecydowana na zakup krosna, ale najpierw chciałam spróbować pracy na tamborku. I nie żałuję jak na razie. Wyszywam na moim największym tamborku, o średnicy 29 cm.

2. Jak najdrobniejszy materiał. Tu się zgadzam, im mniejsze będą krzyżyki, tym "gładszy" będzie cały obrazek. We wzorze zalecane było płótno 25 ct, ja mam nieco drobniejsze; obrazek po moich wyliczeniach będzie miał o 2-3 cm mniej na każdym wymiarze. U mnie wychodzi 100 krzyżyków na 10 cm.

3. Półkrzyżyki - polecone przez panią z pasmanterii, która sama dużo wyszywa i wystawia swoje prace w sklepie. I nie uwierzyłam, dopóki sama z bliska nie sprawdziłam. Wygląda to świetnie, a dwa razy mniej roboty:))) W schemacie zresztą pozostawiają do wyboru, ja wypróbowałam najpierw krzyżykami, później półkrzyżykiem. Haftuje podwójną nitką.

4. Bogatym źródłem wiedzy jest blog Basi. Niestety autorka się nie odzywa od dłuższego czasu, ale warto tam zajrzeć z kilku powodów. Świetnie opisane materiały do haftu, a Basia sama wyszywa dużo HAED'ów i to kilka na raz!!! U niej również znajdziecie linki do forów i grup wsparcia HAED:) Jeszcze tam nie zaglądałam...

5. Ważna kwestia: parkowanie nici. Słyszałam o tym wcześniej, ale nie zdecydowałam się jeszcze na to. Wyszywam po prostu biorąc się po kolei za każdą "plamę" koloru. Jak na razie się sprawdza, traktuję też każdą stronę wzoru jak oddzielny haft, zakańczając kolory przy każdej stronie (na razie pierwszej;))
Natomiast parkowanie polega na wyszywaniu w obrębie kwadratu 10x10 i przenoszeniu nici w dół. Wygląda to tak: http://fuzzyboo03.livejournal.com/28072.html
Troszkę się przestraszyłam tych wiszących nitek, na razie radzę sobie po staremu:)

6. Kratkowanie tkaniny. Jak widać na zdjęciu (w poprzednim poście) pozostałam przy fastrygowaniu co 10 nitek za pomocą nici dodatkowej. Planowałam znakować pisakami zmywalnymi. Kupiłam Bic Colour (czyli zmywalne pisaki dla dzieci), przetestowałam na brzegu materiału. Część kolorów zeszła od razu, część trzeba było potraktować mydłem i długo szorować. Ale zeszło. Dalej przetestowałam na kawałku białej muliny. I tu niespodzianka, pozostały ślady. Być może by zeszło podczas długotrwałego moczenia. Ale zrezygnowałam widząc oczyma wyobraźni, jak na gotowym obrazie, po latach:D haftowania wychodzą spod spodu kolorowe kratki. A mam bogatą wyobraźnię! Kiedyś wypróbuję, na pewno, ale na jakimś mniejszym i mniej pracochłonnym obrazku. Na razie pozostaję przy fastrygowaniu.

7. Zmniejszanie ilości kolorów: przeczytane kiedyś, gdzieś na forum. Podobno mając doświadczenie w haftowaniu można ograniczyć ilość odcieni. Nie skorzystałam z tego. Nawet jeśli pojedynczych kolorów nie widać od razu, tylko przy bliższym spojrzeniu, ja i tak mam satysfakcję wiedząc, ile precyzyjnej pracy włożyłam w ten haft. Wniosek: trzymam się wzoru! Poza tym to będzie niezła wprawa przed następnym wybranym przeze mnie obrazem - ten drugi wymarzony HAED ma mieć 90 kolorów...

To chyba na tyle, jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę:)

sobota, 9 stycznia 2010

Plany, plany... czyli HAED Ice Wind


Nowy Rok, nowe plany. I to dość ambitne:) Dobre pół roku temu moim marzeniem stało się wyhaftowanie dwóch obrazów z serii HAED. Na pierwszy raz wybrałam jeden z nich. Trochę czasu trwało zbieranie materiałów, czytałam też porady o haftowaniu takich olbrzymów. Liczyłam też po cichu, że mi przejdzie ochota... Ale w końcu stało się:) Tuż przed końcem roku rozpoczęłam pracę nad tym cudeńkiem:

Photobucket
(zdjęcie pobrane ze strony http://www.heavenandearthdesigns.com)

Nazywa się Ice Wind, liczy sobie 350 na 511 krzyżyków(!!!), a jej wyhaftowanie zajmie mi pewnie co najmniej rok.

Materiał jaki zakupiłam, ma 100 krzyżyków na 10 cm i na początku wydawało mi się dziwne dłubać takie maleństwa.

Photobucket


W pudełku jest 49 z 50 kolorów. Ostatni kolor wyliczony we wzorze to nić Kreinika:

Photobucket

Ślicznie błyszczy i ma udawać śnieg na górskich szczytach:)) W mojej pasmanterii był tylko zamiennik DMC, na szczęście udało mi się zamówić oryginalną nić w sklepie needleart.
Za pomoc w wyborze nici bardzo dziękuję autorce bloga http://sztukaoswojona.blox.pl/html :))

No i wreszcie, pokazuję moje postępy:

Photobucket

co stanowi mniej więcej tyle z całego obrazu: (patrzymy na ten mały żółty prostokąt w lewym górnym rogu)

Photobucket


Na razie jadę siłą rozpędu, zajmuję się tylko i wyłącznie tą pracą i bardzo, bardzo mi się podoba:)))
Pierwszy raz też haftuję półkrzyżykiem i wychodzi bardzo fajnie (ale przyznaję, że ciężko było mi się do tego przekonać).


Moje kolejne plany na ten rok przypominają przedślubną wyliczankę ("coś nowego, coś pożyczonego, coś niebieskiego..."):

- coś hardangerowego
- coś samplerowatego
- coś kuchennego
- coś frywolitkowego
- coś drutowego
oraz:
- zrobić porządki na blogu (bardzo możliwe)
- dokończyć chociaż część ufosów (UFO - unfinished object) z lat ubiegłych (być może)
- zacząć tego drugiego, wymarzonego HAEDa (być może również, lecz nieco mniej prawdopodobne)
- zrobić coś z zestawów, jakie mam (konieczne, szuflada z zestawami ledwo się domyka)

Do tego pewnie nie oprę się jakiemuś dodatkowemu SAlowi.

Czyż początki roku nie są wspaniałe?:) Tyle planów, tyle możliwości:D

Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa pod ukończonymi orchidejkami:)) Z takimi komentarzami wszystko jest możliwe - nawet hafty HAED, mam nadzieję:)))

czwartek, 31 grudnia 2009

Trzy orchidee - KONIEC


Koniec roku tuż tuż:) to i wypadałoby pokazać jakąś ukończoną pracę:)) Wreszcie mi się udało z orchideą! A nie pokazywałam postępów przy jej wyszywaniu chyba od lipca...

Dwa kwiatuchy:
Photobucket

Wszystkie trzy:
Photobucket

Koniec:
Photobucket

Jak widać, zrezygnowałam z napisów w górnej części, oraz ze złotego emblematu. Nawet go zaczęłam wyszywać, ale zupełnie nie pasował... Z innych modyfikacji wzoru: sama gałązka i trawka miały być haftowane jedną nicią, ale wybrałam jednak podwójną. Cała reszta jest haftowana trzema nitkami muliny.


Photobucket

Photobucket


A tak się prezentuje na mojej ścianie! Tak tak, udało mi się już oprawić i powiesić:)) No jak na mnie to ekspres:D

Photobucket

W Nowym Roku życzę Wam i sobie, żeby robótki się łatwo zaczynały, ale też i sprawnie kończyły!
DO SIEGO ROKU!